|
[EXC] Is fecit, cui prodest |
| Autor |
Wiadomość |
Gamer2002
Exile
Dołączył: 13 Paź 2004 Posty: 494
|
Wysłany: 6 Lipiec 2010, 21:12
|
|
|
Traveler[Dawid]
Ekstra, akurat gdy chce mieć obraz dokładny mam zamazany obraz emocjami, kiedy chce miec obraz emocjonalny, mam dokładny obraz czysty od emocji. Teraz mamy postój... Eh.
Pozostaje mi na razie sie rozglądać i mieć czujność. Inhumano zagaduje jedną z pacjentek, dziwne, ale jego sprawa. |
|
|
|
 |
Graalion
Acolyte

Wiek: 30 Dołączył: 21 Lip 2003 Posty: 1283 Skąd: Toruń
|
Wysłany: 7 Lipiec 2010, 13:11
|
|
|
Cyclone, Vital, Heavy Hand
Dzięki informacjom uzyskanym od Vitala, Heavy Hand zdołał wyważyć drzwi tak, by osobom wewnątrz nic się nie stało. Cała trójka weszła ostrożnie do środka, przyświecając sobie latarkami. Niemal od razu dostrzegli leżących na podłodze Moirę i Banshee. Moira upadła chyba w trakcie wyciągania z szafki sprzętu do badania krwi. Obok niej leżał stłuczony mikroskop. Sean zapewne pospieszył jej na pomoc, gdyż leżał tuż obok. W jego ręku wciąż znajdował się komunikator, przez który najwyraźniej ostatkiem sił wezwał pomoc. W pomieszczeniu nie było widać nikogo innego, a wszystko wydawało się być na swoim miejscu (z wyjątkiem rzeczy, które Moira i Sean ściągnęli padając). Trójka z Excalibura szybko zbadała w jakim są stanie, lecz nie wykryła żadnych oczywistych obrażeń. Za radą Vitala wyciągnęli ich na korytarz.
Mimo poklepywania po twarzy ani Moira, ani Sean nie obudzili się.
el Inhumano, Traveler, Airborne
Mary Esdaile potrząsnęła głową.
- Niestety nie – odpowiedziała Ezechielowi (w jej głosie dało się słyszeć poczucie winy). – Ale będę nadal próbować – nie tylko dla Inhumano zabrzmiało to nieco sztucznie.
Dla niej im rzadziej miała wizje, tym lepiej. Inhumano osobiście wątpił więc, by szczególnie przykładała się do wywołania którejś.
- I po wszystkim – rozległ się głos uśmiechniętego Airborne’a, wychodzącego z toalet. – Możemy iść dalej.
Za nim wyszli Howard Cutter i Rob Davlin. Ten pierwszy jak zwykle z surowym, niezadowolonym wyrazem twarzy, ten drugi pocierający łokieć.
- Walnąłem się o zlew – przyznał z pewnym wstydem.
W końcu dotarli do Blackbirda. Pacjenci przyglądali mu się ciekawie – nigdy go nie widzieli, nie mieli wstępu do hangaru. Pierre Jeaneuve aż potknął się z wrażenia i potrącił mocno Paulinę Heemskerk. Zaraz jednak przeprosił zawstydzony. Zresztą, w trakcie całej drogi nie on pierwszy się potknął w ciemnościach rozświetlanych tylko dyszami Ezechiela. I nie on ostatni.
Za przewodnictwem el Inhumano weszli na pokład. Drzwi zamknęły się za nimi i wszyscy mogli spocząć i trochę odpocząć. Paulina Heemskerk coraz częściej jednak zerkała na Jacka Hardwortha. Miała przy tym dziwny wzrok. Nagle podniosła dłoń do twarzy i dotknęła z boku nosa.
- O mój Boże! – jej oczy stały się wielkie z przerażenia. – Zgubiłam filtr. Nie mogę z nim tu być – cofnęła się jak najdalej od Jacka Hardwortha. – Muszę wyjść! – podbiegł do drzwi i zaczęła próbować je otworzyć. |
_________________ "Please, God, make everyone die. Amen."
Wieczorny pacierz Scratch'a ("PvP") |
|
|
|
 |
Cyclone
Mutate

Wiek: 19 Dołączył: 27 Cze 2007 Posty: 116 Skąd: Top Secret ; )
|
Wysłany: 13 Lipiec 2010, 05:00
|
|
|
Cyclone [William Saber]
Klęczę przy Moirze i Seanie wyglądając prawdopodobnie jak zgubione na ulicy dziecko. Nie mam najmniejszego pojęcia co dzieje się na wyspie, powoli też zaczynam wpadać w panikę. Może troche wody da lepszy skutek niż poklepywanie po twarzy? Kiwam drużynie głową żeby czekali na mnie. Wracam do laboratorium szukając czegoś do czego mogę nalać trochę wody, jak już znajdę to wracam do reszty i próbuję ocucić Moirę i Seana. |
|
|
|
 |
TheNewlyAwoken
Weapon X Agent

Wiek: 23 Dołączył: 04 Lis 2005 Posty: 573 Skąd: Inowrocław / Poznań
|
Wysłany: 13 Lipiec 2010, 09:22
|
|
|
Heavy Hand [Christopher Barnett]
Oglądam poczynania naszego dowódcy z pewnym dystansem. Chyba sytuacja zaczyna źle na niego wpływać.
- Powinniśmy się z nimi udać do ambulatorium - rzucam. - Przy okazji sprawdzimy jak się "czuje" Body Master - dodaję, kiwając głową w stronę Gabriela. |
_________________ Haikus are easy
But sometimes they don't make sense
Refrigerator |
|
|
|
 |
Black Bolt
Silent Monarch

Dołączył: 14 Sie 2004 Posty: 5360 Skąd: Grünberg
|
Wysłany: 13 Lipiec 2010, 23:32
|
|
|
el Inhumano [Ezechiel Martinez]
- Jak będzie po wszystkim, to w tygodniu zabierzemy Was na przejażdżkę tym cudeńkiem - obiecałem pacjentom widząc ich wyraźne zafascynowanie BlackBirdem.
W środku rzuciłem do Dawida, żeby zasiadł za sterami, rozświetlił hangar i uruchomił różne czujniki, po czym przeskanował najbliższą okolicę na wszelakie sposoby. On akurat najlepiej się zna na tym sprzęcie. Miałem też nadzieję, że wizyta w samolocie trochę zajmie pacjentów, się uspokoją i nie będzie kolejnych irytujących niespodzianek... ale oczywiście nie. Ech, szkoda, że nie ma tu z nami Vitala, to bym mu pozwolił pożerować na wszystkich i pozbawić ich przytomności. Byśmy mieli choć jeden problem z głowy.
- Dobra, dobra, bez paniki. Poszukamy go razem - powiedziałem już lekko nieprzyjaznym tonem do Pauliny - Pewnie zgubiłaś go przy wejściu, jak się potknęłaś. Pierre choć z nami - świecący chłopak się nam na pewno przyda.
- A Ty - wskazałem na Airborne'a - skontaktuj się z druga grupą. Dowiedz się co u nich i przekaż co u nas. Tylko bez zbędnych szczegółów, bo nie wiadomo, kto jeszcze może słuchać - to ostatnie dodałem już ciszej, przechodząc tuż obok niego, aby nie denerwować postronnych. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Regis
Brood

Wiek: 22 Dołączył: 05 Mar 2005 Posty: 275
|
Wysłany: 14 Lipiec 2010, 11:01
|
|
|
Vital [Gabriel]
Dobrze chociaż, że nie każą mi leczyć ich teraz, naprawdę mam większą ochotę wyssać z kogoś siły, niż próbować leczyć. Właściwie moje przepuszczenia, że zostali zaskoczeni, się potwierdziły, tak przynajmniej można wnioskować choćby z tego, że Moira zemdlała na pewno podczas przygotowywania sprzętu. Ciekawe co mogło to sprawie?
-Dobry pomysł-Odpowiadam Christopherowi- ktoś z pacjentów może chcieć zwiać i udać się tam, a może przy okazji sprawdzę co z resztą drużyny.
Włączam komunikator i kontaktuje się z drugą grupą.
-Tu Vital. Znaleźliśmy Moire i Banshee , są nieprzytomnie i spróbujemy ich ocucić- w razie jakby ktoś podsłuchiwał transmisje wolę nie wyjawiać naszych planów- , a co u was się dzieje? |
|
|
|
 |
Gamer2002
Exile
Dołączył: 13 Paź 2004 Posty: 494
|
Wysłany: 14 Lipiec 2010, 15:01
|
|
|
Traveler [Dawid]
No i kolejny problem podczas naszej radosnej wycieczki.
- Trza było o tym pomyśleć wcześniej- mruczę pod nosem nie kryjąc niezadowolenia.
Airborne ma odpowiedzieć na komunikat, ja tam uruchamiam samolot i skanuję otoczenie. |
|
|
|
 |
Graalion
Acolyte

Wiek: 30 Dołączył: 21 Lip 2003 Posty: 1283 Skąd: Toruń
|
Wysłany: 15 Lipiec 2010, 12:08
|
|
|
Cyclone, Vital, Heavy Hand
- Przenieśliśmy się do Blackbirda; Inhumano uznał, że tu będzie najbezpieczniej. Póki co wszystko w porządku – rozległ się w komunikatorach głos Airborne’a w odpowiedzi na meldunek Vitala.
Cyclone wszedł z powrotem do laboratorium, podczas gdy Heavy Hand i Vital zaczęli przygotowywać nieprzytomnych do transportu. Nie mieli tu zbytniego wyboru. Zarzucą ich po prostu na ramię i zaniosą. Albo Heavy Hand weźmie Banshee, a ktoś inny Moirę, albo Heavy Hand weźmie obydwoje.
Cyclone znalazł bez problemu jakąś szklaną kolbę i nalał do niej wody. Ruszył z powrotem do wyjścia. Zamrugał. Jego ciało wydawało się stawać dziwnie ciężkawe. Zrobił się strasznie senny. Każdy krok zdawał się wlec, rozciągnięty w czasie. Był taki zmęczony. Zatoczył się i chciał oprzeć o krzesło, ale nie trafił i zwalił się ciężko na podłogę. Kolba rozbiła się na kawałki, woda wylała się. Ledwo to dostrzegł. Nie mógł dobyć z siebie głosu głośniejszego niż szept. Tak bardzo chciało mu się spać.
Heavy Hand i Vital usłyszeli rumor i trzask rozbijanego szkła. Zajrzeli szybko do laboratorium i zauważyli leżącego na środku Cyclone’a, a obok niego rozbite naczynie z wodą i przewrócone krzesło. Cyclone miał zamknięte oczy, ale chyba był jeszcze przytomny.
el Inhumano, Traveler, Airborne
- Tu Vital. Znaleźliśmy Moirę i Banshee, są nieprzytomni i spróbujemy ich ocucić. A co u was się dzieje? – rozległ się w komunikatorach głos Vitala.
- Przenieśliśmy się do Blackbirda; Inhumano uznał, że tu będzie najbezpieczniej – odpowiedział Airborne drugiej grupie. – Póki co wszystko w porządku – zgodnie z poleceniem Ezechiela nie wdawał się w szczegóły, a do takich uznał zgubienie filtra przez Paulinę.
Traveler zajął się Blackbirdem, podczas gdy el Inhumano wyszedł z Pierrem i Pauliną na zewnątrz. Blask Francuza rzeczywiście pomagał – jakby nieśli flarę. Może niezbyt jasną, ale zawsze. Zaczęli przeszukiwać miejsce, gdzie spodziewali się znaleźć filtr. Niestety, bez rezultatów. Nawet w blasku dnia niełatwo byłoby znaleźć 2-centymetrowy przedmiot na nieczęsto dokładnie sprzątanej podłodze hangaru.
- To nie ma sensu – pierwszy powiedział to zrezygnowanym głosem Pierre. – W życiu tego nie znajdziemy.
Nie mogli się nie zgodzić.
- W swoim pokoju mam zapasowe – zaproponowała Paulina nieśmiało. – Albo można by poprosić dr Moirę…
Nie miała komunikatora, więc nie wiedziała, że Moira jest nieprzytomna. Tak naprawdę wiec pozostawały chyba tylko dwa wyjścia. Albo znaleźć dodatkową parę filtrów, albo rozdzielić grupę. Chyba że któreś z nich wpadnie na jakieś trzecie wyjście.
Tymczasem na pokładzie reszta pacjentów starała się jakoś rozsiąść.
Rob Davlin wydawał się najspokojniejszy. Patrzył nieobecnym spojrzeniem w okno, wydawał się zmęczony. Całą tą sytuacją i stresem związanym z byciem potencjalną ofiarą zabójcy? Czy zabójstwem i obawą by nie zostać wykrytym?
Mary Esdaile również siedziała cicho, ale co jakiś czas zerkała trochę nerwowo po obecnych, jakby zastanawiała się który może być mordercą. Albo czy nikt jej nie podejrzewa.
Howard Cutter miał najbardziej podejrzliwą minę. Łypał na wszystkich, ale zwłaszcza na Travelera i Airborne’a. Czyżby to ich najbardziej podejrzewał? A może był czujny w razie gdyby któryś odkrył, że to Howard jest mordercą?
Jack Hardworth stał oparty o ścianę, z nieco zestresowaną miną, zamkniętymi oczami i splecionymi dłońmi. Jego usta poruszały się nieznacznie, lecz bezgłośnie. Modlił się? Prawdopodobnie. O to, by przeżyć? Czy by nikt nie odkrył, że to on jest mordercą?
Airborne krążył nerwowo po samolocie, co jakiś czas podchodząc do przednich okien i spoglądając w stronę poszukiwań prowadzonych przez Inhumano, Pierre’a i Paulinę. Nerwowa atmosfera udzielałą się i jemu.
- To bez sensu! – wybuchnął wreszcie, zatrzymując się. – Szukają tego i szukają!
- Mam w swoim pokoju zapasowe filtry – odezwała się ostrożnie Mary. – Podejrzewam zresztą, że Paulina też.
- O! – Airborne wyraźnie zapalił się do tego pomysłu. – Polecę tam i raz-dwa je przyniosę. Lecąc uwinę się w chwilę. Co ty na to? – zaproponował (z braku kogo innego) Travelerowi. – Przecież i tak wszyscy są tutaj, wiec nic mi nie grozi – wzruszył ramionami. |
_________________ "Please, God, make everyone die. Amen."
Wieczorny pacierz Scratch'a ("PvP") |
|
|
|
 |
Regis
Brood

Wiek: 22 Dołączył: 05 Mar 2005 Posty: 275
|
Wysłany: 15 Lipiec 2010, 21:43
|
|
|
Vital [Gabriel]
-Słyszeliście co ten Inhumano wymyślić… Niech to szlak… Lece.. albo nie, ty masz więcej siły, wyciągnij go tylko nie wdychaj tego powietrza, ja ostrzegę pozostałych o niebezpieczeństwie.- mówię do Heavy Hand.
- Tu Vital- znowu odzywam się przez komunikator- Cyclone zemdlał, prawdopodobnie od czegoś w powietrzu w laboratorium, gdziekolwiek będziecie się udawać zachowajcie ostrożność. Nie wiemy czy to jakiś gaz, albo czyjaś moc.
Czekam aż Heavy Hand wyciągnie Cyclone'a, a następnie sprawdzam czy nic mu się nie stało podczas upadku i próbuje go ocucić.
- Trzeba ich wszystkich doprowadzić do ambulatorium, weź Moirę i Banshee, ja pomogę Cyclone'owi i ruszajmy. Trzeba uważać byśmy też nie stracili przytomność, jeśli któryś z nas poczuje coś dziwnego w powietrzu to od razu się cofamy. |
|
|
|
 |
Cyclone
Mutate

Wiek: 19 Dołączył: 27 Cze 2007 Posty: 116 Skąd: Top Secret ; )
|
Wysłany: 22 Lipiec 2010, 14:32
|
|
|
Cyclone [William Saber]
Nie bardzo wiem co mnie trafiło ale tak to nawet po tabletkach mi się spać nie chce. Vital i Heavy chyba się zorientują że coś jest nie tak jak nie wrócę? A może i nie? Czy to w ogóle ważne?
Chyba jednak ktoś po mnie idzie, powinienem im powiedzieć żeby tu nie wchodzili ale jakoś nie mam siły...
Kiedy podejdzie do mnie Heavy próbuję wyjaśnić co się stało na tyle na ile mogę, to samo kiedy dotrę do Vitala. |
|
|
|
 |
Black Bolt
Silent Monarch

Dołączył: 14 Sie 2004 Posty: 5360 Skąd: Grünberg
|
Wysłany: 22 Lipiec 2010, 17:29
|
|
|
el Inhumano [Ezechiel Martinez]
Chodząc po hangarze tak naprawdę nie rozglądałem się za filtrem Pauliny, tylko wpatrywałem w ziemię. W końcu była chwila, żeby się zastanowić nad losem Body Mastera. Motyw, sposobność, metoda... cholera, gdyby tylko czytał więcej kryminałów, albo w ogóle jakieś książki, to może myślenie nad tą sprawą przychodziłoby mi z większą swobodą. Gdyby to był atak kogoś z zewnątrz, to by chyba przyniósł ze sobą własną broń, a nie korzystał z naszego kuchennego noża. A więc ktoś z pacjentów zakładam. Tyle, że mam ich tu wszystkich pod okiem, więc co się stało z Moirą i Cassidy'm. Może to ktoś na tyle sprytny, że zawczasu zastawił pułapkę, albo ma wspólnika. Może wypadek? Ale z drugiej strony pacjenci są tu zbyt krótko, żeby Tomasz zdążył ich rozwścieczyć tak jak mnie. Poza tym był odizolowany od nich. Może więc jakieś skrywane zaszłości. Chłopak był z Polski, ale potem gdzieś wyjechał i miał kilka ofiar na koncie. Ktoś z ich rodziny, przyjaciół? Cholera, gdybym tylko uważniej słuchał tych jego tłumaczeń. A może to jednak mimo wszystko atak z zewnątrz. Pozbyto się najsłabszego ogniwa niezdolnego do obrony, a nóż kuchenny jest tylko dla zmyłki. A może...
Z tego chaotycznego wywodu wyrwał mnie komunikat Vitala. Coś jest nie tak, cholernie nie tak - Łapcie wszystkich i czym prędzej dawajcie z nimi do BlackBirda. Potrzebujemy nowego planu - rzuciłem do drugiej grupki przez komunikator.
Pauliny natomiast słuchałem wyłącznie jednym uchem, by po chwili spojrzeć na nią bez zrozumienia - Taa... Nie. Żadnego dalszego rozdzielania się! - szybko się zreflektowałem, to samo się tyczy Airborne'a jeśli wpadnę na niego.
Myśląc o Body Masterze, przypomniał mi się powrót z Niemiec. Tak, to mogłoby zadziałać. - Ale nie przejmuj się dziewczyno, na pokładzie mamy aparat tlenowy. Będzie Ci to musiało wystarczyć na tą chwilę, zanim nie zdobędziemy dla Ciebie nowego filtru. Wracajmy do środka.
Na pokładzie zaopatruję w butlę z tlenem Paulinę i zwracam się do Dawida, aby z komputera wyciągnął wszystkie dane na temat Tomasza i porównał je z informacjami o pacjentach. Może akurat coś się trafi, bo to ich najbardziej podejrzewam teraz. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Gamer2002
Exile
Dołączył: 13 Paź 2004 Posty: 494
|
Wysłany: 23 Lipiec 2010, 00:41
|
|
|
Traveler [Dawid]
Ta, genialny pomysł, wylecieć po jakiś głupi filtr, to chciałbym przekazać moim spojrzeniem. Nie możemy po prostu wsadzić gościa wydzielającego fluidy do schowka? A poza tym, ktoś do jasnej cholery ogłuszył Moirę i Banshee, który jest silny, latający i atakujący dźwiękiem? Jasne, totalnie bezpiecznie.
- Kiepski pomysł- powiedziałem- Wypytaj się lepiej na komunikatorze naszego el lidera czy dowódcy drużyny... A propos el, właśnie włazi na pokład.
Wykonuję polecenie El na temat sprawdzenia danych o Tomie i pacjentach. |
|
|
|
 |
Graalion
Acolyte

Wiek: 30 Dołączył: 21 Lip 2003 Posty: 1283 Skąd: Toruń
|
Wysłany: 23 Lipiec 2010, 08:59
|
|
|
Cyclone, Vital, Heavy Hand
Heavy Hand nabrał głęboko powietrza, po czym wkroczył do laboratorium. Bez trudu wyciągnął Cyclone’a na korytarz. Ten mamrotał, że chce mu się spać, próbując w ten sposób wyjaśnić swój stan. Heavy Hand go nie słuchał zbytnio. Na szczęście nowy przywódca Excalibura nie przebywał w pomieszczeniu zbyt długo, więc szybko doszedł do siebie. Heavy Hand zarzucił Moirę i Seana na ramiona (na każde po jednym), Vital podparł Cyclone i ruszyli w stronę ambulatorium. Cyclone szybko stwierdził, że nic mu nie jest, więc Vital go puścił i szli już obok siebie.
- Łapcie wszystkich i czym prędzej dawajcie z nimi do Blackbirda. Potrzebujemy nowego planu – rozległ się w komunikatorach głos el Inhumano.
Tylko że oni zmierzali przecież w stronę ambulatorium. Zatrzymali się niezdecydowani. Z wyjątkiem Heavy Handa. Albo nie usłyszał Inhumano, albo go zignorował. Parł nadal w stronę ambulatorium.
el Inhumano, Traveler, Airborne
- Tu Vital – rozległ się w komunikatorach głos Vitala. – Cyclone zemdlał, prawdopodobnie od czegoś w powietrzu w laboratorium; gdziekolwiek będziecie się udawać zachowajcie ostrożność. Nie wiemy czy to jakiś gaz, albo czyjaś moc.
Airborne wzruszył ramionami na słowa Travelera i nie podjął tematu. Podszedł zamiast tego do wyjścia i otworzył je. Inhumano, Paulina i Pierre właśnie się zbliżali.
Traveler został z czwórką pacjentów. 16-latek poczuł się cokolwiek niezręcznie. Był tu najmłodszy, a spojrzenie takiego choćby Howarda Cuttera potrafiło być deprymujące.
W tej chwili Cutter właśnie wodził wzrokiem po wnętrzu samolotu. Nagle jego wzrok zatrzymał się. Cutter zmrużył oczy. Po czym wstał i podszedł powoli do jednej ze ścian samolotu. Traveler zbyt późno zorientował się co dostrzegł Cutter.
- Stój! – zerwał się z miejsca.
Airborne również odwrócił się, zaskoczony. Cutter tymczasem sięgnął tam, gdzie patrzył. Z szafki zamontowanej w ścianie, lekko uchylonej, wyciągnął… karabin energetyczny.
- No – Cutter z usatysfakcjonowaniem pokiwał głową. – Teraz to co innego.
Zupełnie zapomnieli, że Blackbird był wyposażony w rezerwowe uzbrojenie, na wypadek kłopotów. Pozostali pacjenci również się podnieśli, widząc to.
Paulina niechętnie, ale zgodziła się na aparat tlenowy. Przynajmniej na jakiś czas. Ruszyli szybkim krokiem z powrotem do Blackbirda. Inhumano wchodził na pokład jako ostatni, by pilnować tyłów i mieć pozostałą dwójkę na oku. Przy wejściu czekał już Airborne. Nagle jednak odwrócił się do wnętrza samolotu. Pierre i Paulina stanęli w przejściu jak wryci, blokując Ezechielowi drogę.
- Ale odlot – szepnął zachwycony Pierre.
Inhumano odsunął go, by zobaczyć czym się chłopak tak zachwyca… i zobaczył karabin energetyczny w ręce Howarda Cuttera. |
_________________ "Please, God, make everyone die. Amen."
Wieczorny pacierz Scratch'a ("PvP") |
|
|
|
 |
Regis
Brood

Wiek: 22 Dołączył: 05 Mar 2005 Posty: 275
|
Wysłany: 28 Lipiec 2010, 11:38
|
|
|
Vital [Gabriel]
-Ty tu jesteś teraz szefem, decyduj- mówię do Williama- ale może rzeczywiście lepiej wrócić, chyba bezpieczniej w takiej sytuacji było by gdybyśmy wszyscy trzymali się razem.
Czekają na decyzje zauważyłem, że Heavy Hand ciągle idzie do przodu zamiast się zatrzymać.
-Hej stary, poczekaj chwile, mam sprawę do obmyślenia.
|
|
|
|
 |
Gamer2002
Exile
Dołączył: 13 Paź 2004 Posty: 494
|
Wysłany: 28 Lipiec 2010, 12:40
|
|
|
Traveler [Dawid]
Airborne ty idiot... Howard ma karabin? Osz, czemu żaden z nas, ani tym bardziej ja o tym nie pomyślałem!?
Teleportuję się natychmiast by chwycić kolbę karabinu i unieść do góry by w nikogo nie celował.
- Nie ma potrzeby denerwowania reszty zaskakującymi pomysłami- mówię spokojnie- Już dość jesteśmy wszyscy zdenerwowani.
Jak będzie starał się wyrwać karabin teleportuję go w stronę Inhumano. |
| |
|
|
|
 |
Cyclone
Mutate

Wiek: 19 Dołączył: 27 Cze 2007 Posty: 116 Skąd: Top Secret ; )
|
Wysłany: 28 Lipiec 2010, 20:51
|
|
|
Cyclone [William Saber]
Dziwne uczucie senności szybko przeszło i byłem w stanie iść o własnych siłach. Kierowaliśmy się w stronę ambulatorium kiedy usłyszeliśmy Inhumano.
Ja i Vital zatrzymaliśmy się rozważając co robić dalej ale Heavy Hand chyba nie dosłyszał co mówił były dowódca.
Prawdę powiedziawszy uważam ze trzeba odnieść Moirę i Seana do ambulatorium. Vital zawołał Heavy Handa więc nie zawracałem sobie już nim głowy. Wybitnie nie pasuje mi podejmowanie decyzji, wole jednak krytykować czyjeś. Po chwili zdecydowałem że skorzystam z rady Vitala, on z nas dwóch jest chyba lepszy w dowodzeniu i podejmowaniu decyzji.
- Ok, chodźmy do Blackbirda. Może po drodze chorym się polepszy. |
|
|
|
 |
TheNewlyAwoken
Weapon X Agent

Wiek: 23 Dołączył: 04 Lis 2005 Posty: 573 Skąd: Inowrocław / Poznań
|
Wysłany: 29 Lipiec 2010, 15:03
|
|
|
Heavy Hand [Christopher Barnett]
Brnę naprzód, trzymając na barkach Cassidy'ego i MacTaggert. Supersiła supersiłą, ale stres tej sytuacji i ogólne zagrożenie zaczynają już chyba wpływać na moją świadomość. Może się nawdychałem tego, co powaliło Cyclone'a? Tak, czy inaczej dopiero, gdy woła mnie Vital zatrzymuję się i odwracam.
- O co chodzi? Musimy zapewnić tym dwojgu pomoc, być może nawet medyczną - rzucam. - Dobra, w Blackbirdzie też jest jakaś apteczka i podstawowe środki pomocy - dodaję, gdy Vital przekazuje mi komunikat Inhumano. - Przekażcie reszcie, że idziemy - dodaję - Nie wiem, czy to mój komunikator szwankuje, czy po prostu byłem rozkojarzony, ale wolę nie ryzykować.
Poprawiam bezwładnych Cassidy'ego i MacTaggert na barkach i ruszam za pozostałymi w stronę hangaru. |
_________________ Haikus are easy
But sometimes they don't make sense
Refrigerator |
|
|
|
 |
Black Bolt
Silent Monarch

Dołączył: 14 Sie 2004 Posty: 5360 Skąd: Grünberg
|
Wysłany: 29 Lipiec 2010, 17:46
|
|
|
el Inhumano [Ezechiel Martinez]
- A Ty doką... - chciałem rzucić w stronę Airborne'a spotykając go w drzwiach, lecz nim zdążyłem skończyć zobaczyłem co się święci w środku - Cutteeeer!
Jednym powolnym acz stanowczym ruchem ręki odgarnąłem Pierre'a i Paulinę sprzed siebie, żeby w razie czego mieć wolne pole strzału. Drugą odruchowo już wycelowałem. Spokojnie, bez nerwów. Najpierw dowiedz się, co się tu dzieje.
Na szczęście Traveler zareagował szybciej i chyba opanował już sytuację. Cholerni pacjenci. Tylko uda nam się załatwić jeden problem, to od razu pojawia się kolejny. Jeszcze kilka takich akcji i naprawdę rzucę ich wszystkich na pożarcie Vitalowi. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Graalion
Acolyte

Wiek: 30 Dołączył: 21 Lip 2003 Posty: 1283 Skąd: Toruń
|
Wysłany: 30 Lipiec 2010, 09:53
|
|
|
el Inhumano, Traveler, Airborne
Traveler teleportował się do Cuttera i uniósł kolbę karabinu, przez co lufa skierowała się w dół. El Inhumano już celował w Howarda. Ten zmarszczył brwi, ale chyba nie był zdenerwowany. Raczej zdecydowany.
- Każde z was ma moc, która pozwoliłaby zabić każdego z nas – powiedział głośno. – A co my mamy? Kawałki jakiegoś przeklętego owadziego pancerzyka, świecenie w ciemnościach, sprawność ogrodnicza, powodzenie u kobiet, nagłe zasypianie i dziwne widzenia! A jeśli to któreś z was jest zabójcą? Powinniśmy móc się bronić! – rzekł twardo, zdecydowany bronić swej racji. – Dajcie nam broń. Może być na jakieś pociski usypiające czy coś w tym rodzaju. Ale dajcie nam coś czym będziemy mogli się bronić przed wami – potrząsnął lekko trzymanym karabinem.
Pozostali pacjenci wolno, ale przemieścili się do niego i stanęli za nim i obok niego. Wszyscy milcząco go poparli, cała szóstka. Patrzyli teraz na el Inhumano, Travelera i Airborne’a uparcie i wyczekująco.
- Przesadziłeś, Cutter – Airborne walnął prawą pięścią we wnętrze lewej dłoni. – Inhumano, daj mi tylko znak, a mu przyłożę. Jedno słowo – chyba naprawdę był gotów przylać Howardowi.
Nagle otworzyły się drzwi i wkroczyli Vital, Heavy Hand i Cyclone. Heavy Hand niósł na ramionach nieprzytomnych Moirę i Seana.
Cyclone, Vital, Heavy Hand
Droga minęła im bez przeszkód. Dotarli bezproblemowo do Blackbirda i weszli na pokład. Tu zaskoczył ich niezwykły widok. Cała szóstka pacjentów stała razem, z Howardem Cutterem na przedzie. Cutter trzymał karabin energetyczny. Traveler stał tuż obok i trzymał ów karabin za kolbę, kierując w ten sposób lufę w podłogę. Bliżej wyjścia z samolotu (a więc i przybyłych) stali Inhumano i Airborne. Inhumano celował w Cuttera ręką, a Airborne był chyba w bojowym nastroju i nastawiony wrogo do Howarda. |
_________________ "Please, God, make everyone die. Amen."
Wieczorny pacierz Scratch'a ("PvP") |
|
|
|
 |
Black Bolt
Silent Monarch

Dołączył: 14 Sie 2004 Posty: 5360 Skąd: Grünberg
|
Wysłany: 4 Sierpień 2010, 17:37
|
|
|
el Inhumano [Ezechiel Martinez]
- Jesteście tylko gośćmi na tej wyspie i to do nas, jako gospodarzy, należy zapewnienie Wam bezpieczeństwa. Zatem danie Wam broni i wypuszczenie w teren czekając aż któreś kogoś postrzeli w ogóle nie wchodzi w rachubę. Poza tym ten samolot to najbezpieczniejsze miejsce w całym Centrum i nikt niczego się tu obawiać nie musi. Więc dobrze się zastanów teraz, bo masz tylko dwa wyjścia...
Na chwilę się zdekoncentrowałem, gdy z plecami pojawiła mi się reszta drużyny, ale nie ma zamiaru rezygnować z obranej już ścieżki. Spojrzałem tylko wymownie jeszcze przez chwilę na Dawida i dokończyłem najmniej przyjacielskim tonem, na jaki mnie stać.
- Albo oddasz nam broń po dobroci, albo odbierzemy Ci ją siłą. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Regis
Brood

Wiek: 22 Dołączył: 05 Mar 2005 Posty: 275
|
Wysłany: 4 Sierpień 2010, 20:45
|
|
|
Vital [Gabriel]
-Chyba sobie jaja robicie!- komentuje sytuacje zaraz po wejściu na pokład samolotu- Za chwile ktoś może nas zaatakować, a wy chcecie jeszcze temu komuś ułatwić zadanie i sami w siebie strzelacie!- Naprawdę, czy tylko ćpun tu myśli trzeźwo?! Aż chce mi się dorwać każdego w tym samolocie i wyssać z nich wszystkie siły, przynajmniej nie mieli by siły robić głupoty i siedzieli by w miejscu. |
|
|
|
 |
Cyclone
Mutate

Wiek: 19 Dołączył: 27 Cze 2007 Posty: 116 Skąd: Top Secret ; )
|
Wysłany: 5 Sierpień 2010, 19:06
|
|
|
Cyclone [William Saber]
Cholerny teksaniec. Można było się domyślić że będą z nim problemy. Krzywię się na widok całej sceny. Krzyżuję ręce i przybieram pozę która sugeruje że nie traktuję dziadka poważnie.
- Cutter. Bądź tak dobry i oddaj broń Inhumono kiedy ładnie prosi. - Wycedzam przez zaciśnięte zęby.
- Mamy zapewnić wam bezpieczeństwo, ale samowoli tolerować nie będziemy. Jesteśmy od was bardziej doświadczeni i wytrenowani. - Robię pauzę żeby dotarło to do tych którzy stoją za Cutterem. - Więc powiem jeszcze raz. Oddaj broń i siadaj na miejscu. |
| |
|
|
|
 |
TheNewlyAwoken
Weapon X Agent

Wiek: 23 Dołączył: 04 Lis 2005 Posty: 573 Skąd: Inowrocław / Poznań
|
Wysłany: 5 Sierpień 2010, 20:16
|
|
|
Heavy Hand [Christopher Barnett]
Cholerni cywile.
Jestem w dosyć patowej sytuacji w tym momencie. Pewnie jako jedyny z drużyny mógłbym bezproblemowo podejść do Cuttera i wsadzić mu lufę tego karabinu w miejsce nie pokryte łuską niewiele ryzykując samemu, ale są dwa problemy. Przewieszone przez jedno i drugie moje ramię.
Udaję, że nie zwracam uwagi na sytuację i odchodzę trochę w bok, starając się znaleźć miejsce, by ułożyć nieprzytomnych
- Zamiast odgrywać żołdaka pomógłbyś z poszkodowanymi - rzucam tylko cynicznie do Cuttera. Heh. Trochę ironiczne, że akurat ja to powiedziałem. - Coś się stało MacTaggert i Cassidy'emu. - Mam nadzieję, że chociaż głupio mu się zrobi. Albo którymś z jego nowych popleczników.
Jeżeli ten półkretyn, albo ktokolwiek inny zacznie strzelać, to przysięgam, rozwalę łeb.
Cholerni cywile. |
_________________ Haikus are easy
But sometimes they don't make sense
Refrigerator |
|
|
|
 |
Graalion
Acolyte

Wiek: 30 Dołączył: 21 Lip 2003 Posty: 1283 Skąd: Toruń
|
Wysłany: 6 Sierpień 2010, 12:26
|
|
|
Inhumano nadal celował w Cuttera. Ten skrzywił się, widząc rozwój sytuacji.
- Więc to tak - powiedział takim tonem, jakby wiedział to od początku. - Mamy zdać się na waszą łaskę i liczyć na to, że nas obronicie. Choć każdy z was może być mordercą - spojrzał na pozostałych pacjentów wymownie.
Nie odpowiedzieli, ale spojrzenia jakie padły w stronę Excalibura były wystarczająco wymowne. Nie ufali już swym gospodarzom.
- Chcę wrócić na ląd - powiedziała nagle Mary Esdaile. - Do rodziny. Skoro jest samolot, to możemy polecieć i opuścić tą wyspę. I ja tak chcę. Jestem tu z własnej woli i nie możecie mnie więzić. Może gdy już znajdziecie tego mordercę i wyleczycie dr McTaggert, poproszę ją znów o pomoc. Albo nie. Nie wiem czy chcę tu wracać - rzuciła nieprzyjazne spojrzenie Excaliburowi.
Paulina Heemskerk i Rob Davlin poparli ją. Powołali się na swoje prawa. Howard Cutter zmierzył Inhumano szyderczym spojrzeniem. Broń trzymał lekko w jedynej dłoni, o drugą rękę opierał lufę skierowaną w podłogę. Nie wyglądało, żeby zamierzał jej użyć. Jednak trzymający za kolbę Traveler uznał, że to dobry moment. Pociągnął silnie, próbując wyrwać broń jednorękiemu Teksańczykowi. Ten stracił równowagę i poleciał na Dawida, z palcami zaplątanymi w osłonę spustu. Lufa karabinu uniosła się lekko. Karabin wypalił. Strzał trafił niegroźnie pod stopy Inhumano. Wszystko wydarzyło się błyskawicznie. Inhumano odruchowo również wystrzelił. Blast trafił Howarda Cuttera w pierś i rzucił go na ziemię. Teksańczyk nie ruszał się, jego oczy były zamknięte.
Wszyscy zamarli jak skamieniali. |
_________________ "Please, God, make everyone die. Amen."
Wieczorny pacierz Scratch'a ("PvP") |
|
|
|
 |
Gamer2002
Exile
Dołączył: 13 Paź 2004 Posty: 494
|
Wysłany: 6 Sierpień 2010, 23:46
|
|
|
Dawid [Traveler]
O w, to nie tak miało być...!
Szybko sprawdzam stan Cuttera, miejmy nadzieję że ten jego pancerz go zasłonił choć częściowo a Inhumano za mocno nie wypalił. Postępuję zgodnie z przeszkoleniem jakie nam Moira załatwiła z pierwszej pomocy.
- Vital cholero, rusz się a jak nie masz energii to jak się nikt nie zgłasza to ze mnie bierz.
Pieprzona, cholernie pieprzona noc! |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|