Avalon Strona Główna Avalon
www.marvelcomics.pl

FAQFAQ  IRCIRC  Zanim zadasz pytanie - POSZUKAJ NA NIE ODPOWIEDZI!  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Mr. Fantastic
2 Grudzień 2009, 10:51
[NXM] Ciemność, ciemność widzę...
Autor Wiadomość
Mr. Fantastic 
Apocalypse's Horseman


Wiek: 25
Dołączył: 23 Cze 2003
Posty: 1225
Skąd: Kraków
Wysłany: 26 Maj 2009, 08:25   [NXM] Ciemność, ciemność widzę...

Minęło trochę czasu od wystąpienia Cyclopsa w mediach. Fala protestów przewinęła się na świecie, gdy okazało się, że X-Men zamiast po prostu dać sobie spokój, zdecydowali się j"jeszcze pogorszyć sytuację". Spekulacjom nie było końca, nawet mimo szczerym zapowiedziom Cyclopsa iż to ma być tylko normalna szkoła dla dzieci i młodzieży z genem x, po to aby mogli nauczyć się kontroli nad swoją mocą i móc wtopić w otoczenie. Wyciszyć się i zniknąć z życia publicznego, lokalnego czy jakiegokolwiek innego.
Spekulacje budziło przede wszystkim otwarte zaproszenie dla każdej osoby niepełnoletniej jak również zapewniony transport oraz "nadmierna", zdaniem opinii, tajemnica wokół szkoły, jej lokalizacji, budowy i zasad funkcjonowania. Słowem wszystkiego. "On tam sobie tworzą własną armię!" mówili jedni. "To zbyt podejrzane" twierdzili inni. Niektórzy nawet byli skłonni powiedzieć, że "Rząd powinien ich zlokalizować i spuścić na nich atomówkę bez względu na koszty". Cokolwiek jednak mówili, Instytut dla uzdolnionej młodzieży im. prof. Charlesa Francisa Xaviera był tym, czym miał być. Szkołą maksymalnie zwykłą jak to było możliwe.
Od mniej więcej tygodnia przybywali uczniowie, którzy zamierzali się tu schronić przed światem. Lub z jakiegokolwiek innego powodu. Szkoła się powoli zaludniała choć praktycznie jej uczniowie nie stanowili spodziewanego odzewu. Co najwyżej jego niezły ułamek. Można być jednak i tak zadowolonym, że te kilka tysięcy dzieci znalazło lub znajdzie swój dom właśnie tutaj.
Dzisiaj przybywała ostatnia grupa uczniów. Logistyka całego zdarzenia była spora, jeśli wziąć pod uwagę jak niepostrzeżenie sprowadzić kilka tysięcy osób w jedno miejsce konwencjonalnymi metodami, a nie steleportować czy przewieźć odrzutowcem? Jakim cudem się to udało oraz czy aby czasem nie było w tym pomocy z zewnątrz, kto wie?
Ważne jest, że ostatnia partia uczniów właśnie zajeżdżała na teren instytutu...


[I tu sobie wkroczcie. Macie trochę luzu, ale bez przesady! Mogę się wtrącić w każdej chwili! Nie znacie dnia ani godziny!
Wiem, że dość krótko, ale jakoś nigdy nie byłem dobry w długich postach wstępowych]
_________________
Zielone jest fajne...
  
 
 
 
Krzycer 
X-Man


Wiek: 23
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2841
Skąd: Warszawa
Wysłany: 27 Maj 2009, 00:34   

Swift [Neil Archer]

Wysiadłem z taksówki, zarzucając na ramiona plecak z laptopem i paroma innymi ważnymi rzeczami. Taksówkarz wyjął moją torbę z bagażnika i - zawczasu hojnie wynagrodzony - wyjątkowo delikatnie postawił ją na ziemi. Podziękowałem mu.

Z Hong Kongu leciałem przez Londyn. W drugą stronę robiłbym tylko 1/4 okrążenia wokół Ziemi ale dziadek nalegał, żebym go odwiedził. Ja zresztą również chciałem zatrzymać się na parę dni w Anglii - jeśli ta szkoła spełni pokładane w niej nadzieje przez jakiś czas nie będę miał ku temu okazji.
Jeśli.

Taksówka zniknęła już za zakrętem więc przestałem wspominać. Uniesiona telekinezą torba znalazła się w mojej ręce. Ruszyłem przed siebie.

Skoro już mowa o pokładanych w szkole nadziejach to czy ktoś nie powinien na wejściu witać nowych uczniów?
_________________
"Well, my days of not taking you seriously are certainly coming to the middle."
- Malcolm Reynolds, Firefly

"No. You're not my father. I am not a disgrace! I am vengeance. I am the knight! I am Batman!"
- Batman, Batman: The Animated Series
 
 
 
Undercik 
Apocalypse's Horseman


Wiek: 18
Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 1073
Skąd: Warszawa
Wysłany: 27 Maj 2009, 20:53   

Wallrider [Raul Viana]

Znów podróz za Atlantyk - pomyślałem - W sumie to prawie to samo co przedtem, wtedy też udawałem się do szkoły.
Żegnam się ze swoją rodziną która odprowadziła mnie na lotnisko. Pośpieszenie udaję się do samolotu. Podróz mija jakoś szybciej niż poprzednim razem. W końcu ląduje w Ameryce.
Zaraz, gdzieś tu miał na mnie czekać samochód. Tak przynajmniej mówili jak zapisywałem się do szkoły. - Stałem tam i czekałem jakieś 10 minut. Już miałem zamiar zadzwonić kiedy podjechał wyczekiwany przezemnie samochód.
Raul Viana? - dobiegło pytanie z wnętrza. - Tak to ja. - odpowiedziałem. Następnie wsiadłem do pojazdu. Jechaliśmy około godziny. Nagle przez szybę, moim oczom ukazał się ogromny gmach szkoły. Mineliśmy jakąś taksówke i już byliśmy na miejscu. Stał tam jednak tylko jakiś blondyn. Założyłem hełm i udałem się wjego strone.
_________________
"Oh Mario ... if only I could control everyone the way I control you ... HOP! YOU LITTLE PLUMBER! HOP! HOP! HOP!"
Sheldon Cooper - The Big Bang Theory

 
 
 
Demogorgon 
X-Man


Dołączył: 21 Maj 2004
Posty: 3427
Skąd: Nie chcesz wiedzieć
Wysłany: 27 Maj 2009, 23:01   

Destroyer Monk [Jonathan Trowner]

Stałem oparty o ścianę, obserwując całą tę zbieraninę. O Niebiosa, tu jest nawet saracenka*! Zaprawdę niezbadane są wyroki Boskie, skoro wybrańców Pana znaleźć można nawet wśród pogan. No i większość z nich wygląda mi na grzeszników. Te skąpe dziewczęce stroje - ohyda! Ci wszyscy głupi faceci, którzy dają się im kusić - co za potworność! Jak ja niby mam tu wytrzymać?
Nie! To moja próba! Ja jeden mogę zaprowadzić światło Pana w do tego gniazda rozpusty. Ja jeden mogę uświadomić im, że są wybrańcami Boga, że Pan dał im dary, których muszą użyć na jego chwałę. Podołam tej próbie! Wyniosę się ponad ciało ku duchowi i zatriumfuję nad grzechem. Zresztą, Anioł powiedział, że Pan będzie poddawał próbom swoich wybrańców, tak jak Abrahama. A tych, którzy nie podołają, czeka kara. Zostaną tylko prawdziwe owieczki Boże.
Przeżegnłem się i odmówiłem żal za grzechy. Śmiałem wątpić w Bożę mądrość. Trzeba będzie w wolnej chwili popracować nad dyscypliną.



*- Mówiąc po ludzku - Muzułmanka.
Tak, moja psotać jest fanatykiem i dupkiem, miło, że pytacie.
  
 
 
Krzycer 
X-Man


Wiek: 23
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2841
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Maj 2009, 19:33   

Swift [Neil Archer]

Coś tu cicho. Za cicho. Może wszyscy są na tyłach budynku albo coś takiego? Zaraz się przekonamy. W międzyczasie...
Jeśli wyniosłem coś z King's College odnośnie układania sobie życia w nowej placówce edukacyjnej to było to coś w rodzaju "jak najszybciej znajdź sobie kumpla, w przeciwnym razie będziesz wyrzutkiem póki ktoś się nad tobą nie zlituje". Mając to w pamięci kiedy usłyszałem samochód odwróciłem się, by przyjrzeć się nowo przybyłemu.
Twarz skrywał pod hełmem.

Cóż. Nie wiedziałem, czego spodziewać się po uczelni dla mutantów która wcześniej służyła za bazę wypadową zespołu - bądź co bądź - superbohaterów, trudno więc powiedzieć, żebym był zaskoczony. Zaskoczony byłbym, gdyby okazało się, że pierwsza poznana tu przeze mnie osoba była całkiem normalna.

- Cześć. Czy przypadkiem też jesteś jednym z nowych uczniów? - powiedziałem kiedy się zbliżył po czym wyciągnąłem przed siebie rękę.
- Neil Archer.
_________________
"Well, my days of not taking you seriously are certainly coming to the middle."
- Malcolm Reynolds, Firefly

"No. You're not my father. I am not a disgrace! I am vengeance. I am the knight! I am Batman!"
- Batman, Batman: The Animated Series
 
 
 
Undercik 
Apocalypse's Horseman


Wiek: 18
Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 1073
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Maj 2009, 20:23   

Wallrider [Raul Viana]

Olać go czy nie? Przywitać się czy nie? Pokazać swoją twarz czy nie? Zaraz, przecież muszę sobie przygotować tu jakiś grunt pod nogami. Nowa znajomość nie zaszkodzi. Szczególnie, że zdaje się też być tu nowy. Ale co? Przywitać się tak bez pokazywania twarzy to trochę głupie. Dobra pieprzyć to i tak prędzej czy później będę musiał się przedstawić. Po co wogóle zakładałem ten hełm? A no tak, miałem sprawdzić kim on jest. Ok, przynajmniej wiem, że nie próbuje mnie w nic wrobić. Naciskam przycisk który odsłania mi twarz.
-Siema, jestem Raul Viana.. - Następnie wyciągam ręke aby się przywitać.
-Jestem jednym z nowych uczniów
_________________
"Oh Mario ... if only I could control everyone the way I control you ... HOP! YOU LITTLE PLUMBER! HOP! HOP! HOP!"
Sheldon Cooper - The Big Bang Theory

 
 
 
Catium 
Flatscan


Wiek: 17
Dołączyła: 27 Lis 2008
Posty: 43
Wysłany: 29 Maj 2009, 14:50   

Busher [Jelena Lacković]

Biletu nie rezerwowałam wcześniej. Znając moje szczęście trafię akurat w ten moment gdy zwolni sie miejscówka. Ze spokojem udałam się na lotnisko wraz z rodziną. Podeszłam do kasy:
-Jeden bilet na lot do LA.
Pani w okienku uśmiechnęła sie i odparła:
-Ma pani dziś szczęście akurat mam jeden wolny bilet w klasie ekonomicznej. Mam drukować?
- Tak, poproszę. Są jakieś opóźnienia?
- Nie. Samolot startuje o 8.00

Byłam zadowolona, że trafiłam na najbliższy lot. Nie miałam zbyt dużo czasu, aby pożegnać się z rodziną. No i wreszcie jestem w samolocie.

14 godzin później

Lot minął szybko. Na zewnątrz lotniska czekał już samochód. Wsiedłam z uśmiechem i ruszyliśmy. Podjechałam pod szkołę tam widziałam dużo osób, lecz moją uwagę przykuł chłopak stojący z boku obserwujący wszystkich zebranych. Widać, że się modlił. Podeszłam do niego i postanowiłam się przedstawić.
Cześć. Jestem Jelena Lacković. Widzę, że się modlisz. Mogę się przyłączyć?
 
 
Ororo 
Weapon X Agent


Wiek: 19
Dołączył: 01 Lip 2006
Posty: 526
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 29 Maj 2009, 17:12   

Driada [Diana Gortovsky]

Jechałam do Instytutu taksówką. Droga się dłużyła i nie było widać końca. I chyba mnie to cieszyło. Miałam coraz większe wątpliwości. Czy podjęłam dobrą decyzję? Kolejny raz muszę się rozstać z rodziną. Warto? Najbardziej obawiałam się demonstracji. Podobno nikt nie wie gdzie znajduje się szkoła. Ale kto wierzy telewizji? Przynajmniej poznam sławnych X-Men.
Wysiadając z taksówki i biorąc swój bagaż byłam mile zaskoczona. Mimo że nie zobaczyłam drużyny, przed szkołą stała masa uczniów. Mutanci. Boże, pierwszy raz w życiu spotykam kogoś takiego jak ja! Chyba.
Niestety zobaczyłam go. Jakiś mnich stał pod ścianą i patrzył na mnie z pogardą. Przecież nawet mnie nie zna. Zaraz dam mu powód do rozmyślań.
Położyłam torbę na ziemi. Przez chwilę skupiłam się. W mgnieniu oka wyrosły mi duże, niebieskie skrzydła motyla.
- Nareszcie – szepnęłam.
Pierwszy raz od kilku lat poczułam się wolna.
_________________
"Film to życie, z którego wymazano plamy nudy." - Alfred Hitchcock

(\__/)
(O.o )
(> < ) <-- This is a Rabbit. Copy Rabbit into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
 
Krzycer 
X-Man


Wiek: 23
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2841
Skąd: Warszawa
Wysłany: 29 Maj 2009, 21:28   

Swift [Neil Archer]
- Miło mi cię poznać - oznajmiłem z uśmiechem. Teraz, kiedy podeszliśmy bliżej widziałem w dali grupę ludzi, których wcześniej skrywało ogrodzenie.* Gestem pokazałem, żebyśmy szli w ich kierunku. Wciąż nie widziałem nikogo, kto mógłby być nauczycielem czy kimś z kadry czy... Nie byłem pewien, jak to wszystko miało być zorganizowane. Czy X-Men będą nas uczyć? Czy też oni będą odpowiadali za rozwój naszych zdolności a do nauczania zwykłych przedmiotów zatrudnili "zwykłych" wykładowców?
Pożyjemy, zobaczymy.
- Viana to hiszpańskie czy portugalskie nazwisko? - zapytałem, żeby wypełnić czymś ciszę.

*- I'm making it up as I go :)
_________________
"Well, my days of not taking you seriously are certainly coming to the middle."
- Malcolm Reynolds, Firefly

"No. You're not my father. I am not a disgrace! I am vengeance. I am the knight! I am Batman!"
- Batman, Batman: The Animated Series
 
 
 
Undercik 
Apocalypse's Horseman


Wiek: 18
Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 1073
Skąd: Warszawa
Wysłany: 30 Maj 2009, 08:09   

Wallrider [Raul Viana]
-Tak właściwie też mnie to wpewnym momencie zastanowiło. Kiedyś jak w Valenci zaczął grać Portugalczyk Hugo Viana, spytałem tate czy aby przypadkiem nie jest z naszej rodziny. Coś tam przebąkiwał o tym, że mój prapradziadek pochodził z Portugalii, ale nigdy nie była to jakaś długa rozmowa. Zresztą to i tak nie zmienia faktu, że czuje się Hiszpanem. - odpowiedziałem. Doszliśmy do części gdzie znajdowała się reszta z uczniów. Rozejżałem się, ale nie znalazłem nikogo kto by wyglądał na opiekuna.
-Nie uważasz, że to troche dziwne, że nas nie witają, nie zakwaterują i takie tam? Powinien ktoś po nas wyjść. Przecież sami wysłali po mnie samochód, powinni wiedzieć, że ktoś czeka na zewnątrz. - Spytałem
_________________
"Oh Mario ... if only I could control everyone the way I control you ... HOP! YOU LITTLE PLUMBER! HOP! HOP! HOP!"
Sheldon Cooper - The Big Bang Theory

Ostatnio zmieniony przez Undercik 1 Czerwiec 2009, 12:02, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Demogorgon 
X-Man


Dołączył: 21 Maj 2004
Posty: 3427
Skąd: Nie chcesz wiedzieć
Wysłany: 30 Maj 2009, 12:51   

Destroyer Monk [Jonathan Trowner]

-Jonathan Trowner, miło mi. - Przedstawiłem się. -Ależ oczywiście, że możesz się przyłączyć. To dobre i miłe Bogu.
 
 
Catium 
Flatscan


Wiek: 17
Dołączyła: 27 Lis 2008
Posty: 43
Wysłany: 30 Maj 2009, 21:59   

Busher (Jelena Lacković)

Tak więc zaczęłam się modlić, choć w myślach zastanawiałam się nad moim towarzyszem. Wydawał się być jakby "z innego świata". Oparłam się o mur. Patrzyłam to na niego, to na zebrany tłum. Jednak nie mogłam się skoncentrować i zapytałam go:
- Może podejdziemy i przywitamy się z innymi? Chyba nie chcesz, żeby nas uważali za czubów, którzy z nikim się nie przywitają.
Nie czekałam na odpowiedź. Pociągnęłam go za rękę i wprowadziłam w tłum.
 
 
Krzycer 
X-Man


Wiek: 23
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2841
Skąd: Warszawa
Wysłany: 1 Czerwiec 2009, 13:16   

- Tak, to trochę dziwne. Hej, mogę zapytać o co chodzi z tym hełmem? Czy to jakaś... - moją wypowiedź przerwał nowy głos...

Jeśli mogłabym prosić wszystkich o uwagę...

...który rozlegał się bezpośrednio w mojej głowie. Przez chwilę zgłupiałem, myśląc o mamie, po chwili jednak dotarło do mnie to, co powinno być oczywiste. Pośród X-Men musieli być telepaci. Moją uwagę przyciągnął ruch przy wejściu. Z budynku wyszła ubrana w sporo odsłaniającą biel blondynka w towarzystwie skromniej ubranej białowłosej Murzynki.

- Dla tych, którzy mnie jeszcze nie znają: nazywam się Emma Frost i należę do grono pedagogicznego. Powinniście się przyzwyczaić do moich telepatycznych zawiadomień o apelach, specjalnych zajęciach i innych wydarzeniach z życia szkoły. Mam nadzieję, że do popołudnia uda nam się rozwiązać te nużące problemy z zakwaterowaniem. Wtedy zostaniecie wezwani na oficjalne otwarcie semestru. W międzyczasie proszę tych, którzy jeszcze nie mają przydzielonych pokoi o zwracanie się do panny Munroe - zakończyła, wskazując na białowłosą po czym odwróciła się i zniknęła wewnątrz budynku, pozostawiając swoją koleżankę by samemu stawiła czoło tłumowi uczniów.

- To chyba rozwiewa nasze wątpliwości - powiedziałem Raulowi.

Cóż... Mister F prosił o wykazywanie się inicjatywą...
_________________
"Well, my days of not taking you seriously are certainly coming to the middle."
- Malcolm Reynolds, Firefly

"No. You're not my father. I am not a disgrace! I am vengeance. I am the knight! I am Batman!"
- Batman, Batman: The Animated Series
 
 
 
Catium 
Flatscan


Wiek: 17
Dołączyła: 27 Lis 2008
Posty: 43
Wysłany: 1 Czerwiec 2009, 13:44   

Busher (Jelena Lacković)

Stanęłam przed szkołą i słuchałam. Nie miałam przydzielonego pokoju, więc podeszłam do tej całej panny Munroe. Nie wyglądała ciekawie, w ogóle białe włosy i czarna skóra? Co to za połączenie. W ogóle nie ma gustu, ale dobra bywaja ludzie i ludziska. Podeszłam do niej i zapytałam:
- Dzień dobry. Nie mam jeszcze pokoju. Mogę dostać klucz czy coś takiego?
- Jak się nazywasz? -
zapytała patrząc na mnie przenikliwym wzrokiem.
- Jelena Lacković.
- Dobrze -
odpowiedziała i zaczeła coś notować w notatniku. Po chwili wyjęła klucz z kieszeni i powiedziała:
- Oto klucz do twojego pokoju. Numer 17. Piętro II.
- Dziękuję.

Tak powiedziawszy wróciłam do mojego towarzysza. Chciałam się już rozpakować i powiedziałam
- To ja idę się rozpakować. Do zobaczenia później.
PO tych słowach weszłam do budynku. Wspięłam się z moimi walizkami na II piętro. Nie wiem dlaczego nie zamontowali tu windy. Rozumiem, że niektórzy mogę se latać bo mają takie moce. Moje oburzenia minęły gdy weszłam do pokoju. Było tam przytulnie i przestronnie. Rzuciłam walizkę na łóżko i zaczełam szperać po pokoju. Jest tu niezła szafa, może zmieszczę moje ciuszki. Łazienka może nie taka duża, ale jak dla mnie wystarczy. po obejrzeniu wszystkich zakamareczków zaczęłam się rozpakowywać.
 
 
Undercik 
Apocalypse's Horseman


Wiek: 18
Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 1073
Skąd: Warszawa
Wysłany: 1 Czerwiec 2009, 14:30   

Wallrider [Raul Viana]

Dobra to chodź idziemy się zakwaterować. - Zaproponowałem.
Ten hełm hmm... Dobra powiem Ci - Zdjąłem hełm i pokazałem pliżej Neilowi. Widzisz te gogle? To nie są zwykłe gogle. Jak kiedyś byłem na stypendium w jednej z bostońskich szkół skumałem się z takim jednym Markiem. Zaraz czy on tu będzie? Pewnie nie, po co mu to, pewnie jest zajęty swoimi wynalazkami. No więc on jest geniuszem, a raczej mutantem z mocą geniusza. Z jego pomoca skonstruowałem ten sprzęt. Oczywiście ze wskazaniem na niego. Ja tylko robiłem małe poprawki. No więc, gogle te łączą się z internetem i przekazuja mi informacje o otoczeniu. Mark tak jakoś zrobił, że mam dostęp do podstawowych danych takich organizacji jak m.in FBI. Dzięki temu moge określić twoje imie, nazwisko, date urodzenia, narodowość, miejsce zamieszkania, i miejsce twojego ostatniego zarejestrowanego przebywania. Nieźle co?
Tym czasem dzoszliśmy już do murzynki.
Moge się zakwaterować? - spytałem
Oczywiście. Poczekaj - zerknęła na liste. Może byc dwójka dla ciebie i twojego kolegi?- wskazała na Swifta
W sumie ja nie mam nic przeciwko, a ty Neil?
_________________
"Oh Mario ... if only I could control everyone the way I control you ... HOP! YOU LITTLE PLUMBER! HOP! HOP! HOP!"
Sheldon Cooper - The Big Bang Theory

  
 
 
 
Catium 
Flatscan


Wiek: 17
Dołączyła: 27 Lis 2008
Posty: 43
Wysłany: 1 Czerwiec 2009, 16:12   

Busher [Jelena Lacković]

Moje bagaże już do końca zostały rozpakowane. Przez okno wpadało światło słoneczne. Podeszłam do okna. Z niego widać było podwórze szkolne, stało tam jeszcze kilka osób czekających na klucze do ich pokoi, albo po coś innego. Na przeciwko szkoły był park i obok niego kolejne bloki. W parku przechadzały się rodziny i pojedyncze osoby. Patrząc na jedną rodzinkę, przypomniała mi się moja. Będzie smutno bez ich śmiechu i po prostu bycia.
-Dobra, koniec zamartwiania.- Powiedziałam do siebie i wyszłam na korytarz w poszukiwaniu kuchni i innych niezbędnych dla mnie sal. Idąc korytarzem widziałam mnóstwo nowych uczniów z wielkimi tobołkami. Zeszłam po schodach na I piętro. Po prawej na drzwiach widniał napis "KUCHNIA". Otworzyłam drzwi. W środku jak w każdej kuchni kuchenka, zmywarka, czajnik, mikrofala itp. tyle, że po 3 razy. Wiadomo dużo uczniów to i duża kuchnia. Wyszłam z kuchni i skierowałam się ku wejściu. Zza drzwi widać było jeszcze kilka osób. Chyba widziałam Jonathan'a, w sumie zastanawiam się dlaczego jeszcze nie wszedł do szkoły? W ogóle wydaje się być nie tyle co dziwny, lecz zagadkowy. Jaki normalny wyznawca danej religii mówi językiem książkowym, skopoiwanym na żywca. On z pewnością jest DZIWNY!
 
 
Demogorgon 
X-Man


Dołączył: 21 Maj 2004
Posty: 3427
Skąd: Nie chcesz wiedzieć
Wysłany: 1 Czerwiec 2009, 16:23   

Destroyer Monk [Jonathan Trowner]
-Właśnie sko... - Nie zdążyłem dokończyć, bo nadpobudliwa dziewczyna chwyciła mnie za rękę i porwała w sam środek tłumu. A zaraz potem wpadłem w szaleństwo robienia hałasu i gadania o niczym, czym zajmowali isę większości nowi uczniowie.
-Thing? Mógłby skopać mu tyłek, mała!
-Po co ci ta burka?
-Więc kopiujesz cudzą wiedzę? Totalnie siedzę koło ciebie na klasówkach.
-To nie jest burka.
-Koleś, to jest szkoła dla mutantów a nie zlot fetyszystów tatuażu.
-Tylko spróbuj nas umieścić w swoich seksualnych fantazjach, a gwarantujemy ci, że do końca życia będziesz rzygał na dźwięk słowa "zielony".

Szaleństwo, to jakiś obłęd jest. Gdzie są nauczyciele? Czemu nikt nie trzyma tej hołoty w ryzach?
Na szczęście po chwili w mojej głowie odezwał się osoba z grona pedagogicznego. Muszę przyznać, ze taka metoda komunikacji jest bardzo wygodna.
Gdy tylko moja nowa znajoma zdobyła klucze do swojego pokoju i pobiegła się rozpakować, sam podszedłem do nauczycielki. Nauczycielki, dobre sobie. Kto pozwolił jej latać ubranej jak jakaś dziwka? Czy w tej szkole nie mają żadnej kontroli ani nad uczniami, ani nad nauczycielami? Gdzie ja trafiłem?
-Witam. Poprosiłbym o jakiś skromny pokoik. Nie mam wiele bagażu, wiec nie musi być duży. - Staram się mówić najspokojniej jak potrafię. Nie powiem, żeby było to łatwe. Gdy już zostaje mi wręczony jakiś klucza, wchodzę do budynku i zaczynam szukać pokoju, oznaczonego odpowiednim numerem.
Ostatnio zmieniony przez Demogorgon 1 Czerwiec 2009, 19:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ororo 
Weapon X Agent


Wiek: 19
Dołączył: 01 Lip 2006
Posty: 526
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 1 Czerwiec 2009, 18:04   

Driada [Diana Gortovsky]

Dopiero co poczułam się normalnie (o ile można to tak nazwać), a jakaś baba włazi mi do głowy. Gadała o zakwaterowaniu, ale jakoś nie mogłam się skupić. Przytłaczała mnie cała ta sytuacja. A mówili, że to będzie normalna szkoła. Chyba będę musiała się przyzwyczaić. Niepewnym krokiem podeszłam do nauczycielek. Kilka metrów przed nimi rozpoznałam jedną z nich. Storm! Zaraz poznam jedną z X-Men. Próbując zachować się naturalnie podeszłam do niej.
- Eee… jestem Diana Gortovsky. Dopiero przyjechałam i…
- … chciałabyś prosić o przydzielenie pokoju? Z jedynkami może być już problem, chociaż… - spojrzała na moje skrzydła. – mam pomysł.
Zaczęła się rozglądać po podwórzu, jakby kogoś szukała.
- MEGAN! – krzyknęła machając ręką.
Po kilku sekundach podeszła dziewczyna z pięknymi, kolorowymi skrzydłami.
- Megan, to jest twoja nowa współlokatorka, zaprowadź ja do pokoju. – skończyła uśmiechając się.
Mutantka złapała mnie na nadgarstek.
- Chodź, myślę, że będziemy miały wiele wspólnych tematów. – po tych słowach pociągnęła moją rękę i razem pobiegłyśmy do mojego nowego domu.
_________________
"Film to życie, z którego wymazano plamy nudy." - Alfred Hitchcock

(\__/)
(O.o )
(> < ) <-- This is a Rabbit. Copy Rabbit into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
 
Krzycer 
X-Man


Wiek: 23
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2841
Skąd: Warszawa
Wysłany: 1 Czerwiec 2009, 20:01   

Swift [Neil Archer]
Cóż, w końcu taki był plan od samego początku, prawda? Nie miałem pojęcia, czego oczekiwać po współlokatorze wyposażonym w hełm pobierający informacje z baz danych FBI, ale na pierwszy rzut oka dookoła nie było nikogo zupełnie normalnego.
Poza tym wolałem zamieszkać z kimś, kogo znałem, choćby przez parę minut, niż zdawać się na ślepy los. Jeszcze wylądowałbym z tym dużym kamiennym gościem. Nie wiem czemu, ale kiedy tylko go zobaczyłem pomyślałem, że musi okrutnie chrapać.
- Jasne, czemu nie? - powiedziałem, po czym zwróciłem się do nauczycielki. Panny Munroe? Chyba tak.
- Nazywam się Neil Archer... Ale w spisie uczniów mogę figurować jako Richard Blaine - bardziej, niż prawdopodobne, jeśli to tata a nie dziadek wypełniał formularz zgłoszeniowy. - Albo pod moim pełnym imieniem i nazwiskiem, Richard Neil Archer-Blaine - dodałem, uśmiechając się - mam nadzieję - przepraszająco.
- O, właśnie - oświadczyła Munroe odhaczając coś na liście. Była jedną z X-Men, byłem tego pewien, ale nie mogłem sobie przypomnieć którą. Nieistotne. - A ty jak się nazywasz? - zapytała Raula.
_________________
"Well, my days of not taking you seriously are certainly coming to the middle."
- Malcolm Reynolds, Firefly

"No. You're not my father. I am not a disgrace! I am vengeance. I am the knight! I am Batman!"
- Batman, Batman: The Animated Series
 
 
 
Undercik 
Apocalypse's Horseman


Wiek: 18
Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 1073
Skąd: Warszawa
Wysłany: 1 Czerwiec 2009, 21:17   

Wallrider [Raul Viana]

Raul Viana. - Odpowiedziałem. Storm szybko zerknęła na liste, odkreśliła mnie a następnie powiedziała - Pokój numer 18, znajdziecie go na drugim piętrze. Tam też się udaliśmy. - Problem był w tym, że budynek był naprawde ogromny. Dotarliśmy na II piętro, ale nie wiedzieliśmy w którą strone iść. Po kilku próbach w końcu trafiliśmy. Pokój okazał się dosyć spory. Mały przedpokój, łazienka z wanną i prysznicem, 2 biurka, 2 szafy, kilka półek, jeden komputer i jeden telewizor , a także spory balkon. Wogóle było dużo miejsca. - Ty patrz, mamy balkon! - wybiegłem na niego a moim oczom ukazały się boiska i ogrody. W sumie przewijało się tam dużo mutantów. Następnie wróciłem i odpaliłem komputer. Musze przecież napisać do rodzinki, no i może też do Marka. - Mi tam się podoba tutaj. A tobie? - Spytałem Neila.
_________________
"Oh Mario ... if only I could control everyone the way I control you ... HOP! YOU LITTLE PLUMBER! HOP! HOP! HOP!"
Sheldon Cooper - The Big Bang Theory

 
 
 
Krzycer 
X-Man


Wiek: 23
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2841
Skąd: Warszawa
Wysłany: 1 Czerwiec 2009, 23:27   

Swift [Neil Archer]

- Pokój wygląda nieźle... a co do samej szkoły to wstrzymam się z opinią dopóki nie zaczną się zajęcia - odparłem, zajęty wypakowywaniem rzeczy z torby do szafy. Oderwałem się na moment by wyciągnąć laptopa z plecaka i uruchomić go po czym wróciłem do rozpakowywania. Kiedy skończyłem usiadłem przy laptopie. Przez wifi znalazł co prawda sieć ale domagała się hasła. To będzie musiało poczekać.
- W zasadzie to do czego służy ci ten hełm? Mówiłeś, że masz dostęp do baz danych różnych służb - i co dalej? To ma jakiś związek z twoimi mocami? - zapytałem, autentycznie ciekaw odpowiedzi. Poza tym chciałem się czegoś dowiedzieć o moim nowym współlokatorze.
_________________
"Well, my days of not taking you seriously are certainly coming to the middle."
- Malcolm Reynolds, Firefly

"No. You're not my father. I am not a disgrace! I am vengeance. I am the knight! I am Batman!"
- Batman, Batman: The Animated Series
 
 
 
Undercik 
Apocalypse's Horseman


Wiek: 18
Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 1073
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2 Czerwiec 2009, 07:40   

Wallrider [Raul Viana]

-Cóż, hełm nie ma za wiele wspólnego z moją mocą. Kiedyś miał 3 zastosowania, teraz pewnie będzie miał dwa. O pierwszym już Ci wspominałem. Drugie zastosowanie jest wtedy... - wszedłem na ściane, a następnie sufit - ...gdy korzystam ze swojej mocy. Nie kontroluje jej jeszcze do końca więc dosyć często spadam z takiej pozycji. Hełm troche łagodzi updaek. - Zszedłem na podłogę. - Trzecie zastosowanie, hmm, może wydać Ci się troche głupie. W moim rodzinnym mieście bawiłem się w superbohatera. No wiesz, nieznana tożsamość i takie tam. - Dobra trochę to dziwnie wygląda, ciągle się mnie o coś pyta. Niedługo będzie mógł o mnie napisać książke. Czas więc dowiedzieć się o nim coś więcej. Dobra siąde w końcu do tego komputera i wyśle meila. Pewnie się już zaczynają martwić, jak to rodzinka. - A może teraz ty opowiesz coś o sobie?
_________________
"Oh Mario ... if only I could control everyone the way I control you ... HOP! YOU LITTLE PLUMBER! HOP! HOP! HOP!"
Sheldon Cooper - The Big Bang Theory

  
 
 
 
Mr. Fantastic 
Apocalypse's Horseman


Wiek: 25
Dołączył: 23 Cze 2003
Posty: 1225
Skąd: Kraków
Wysłany: 2 Czerwiec 2009, 14:08   

Zbliżało się już późne popołudnie; było mocno po czwartej w zasadzie, zanim cokolwiek zaczęło się dziać. Ostatni studenci byli już rozlokowani, a większość osób mogła nacieszyć się chwilą wolności i zapoznawania się z budynkiem.
Neal i Raul mieszkali w jednym pokoju na własne życzenie. Szybka znajomość dwóch chłopaków była mile widziana. Był jednak pewien szkopuł. Wspaniały i cudowny hełm Raula został oddany w depozyt. Stojąca na straży Mrs. Munroe zdeponowała go w pudle jaki stał obok niej, gdzie znajdowały się również inne niebezpieczne gadżety. Jej dosłownie piorunujący wzrok nie należy do miłych widoków i zmuszał dzisiaj już do pozbycia się katan, łańcuchów, niebezpiecznie wyglądających liści, papierosów i słowem wszystkiego, co mogło być i powinno być zakazane. W tym "hiper"-hełmów z połączeniem do internetu i baz FBI. I czegokolwiek więcej.
Jonathan nie mógł być zadowolony z towarzystwa jakie będzie musiał znosić. Uboga, pojedyncza cela, jaką dostał za pokój była jednak wystarczająca. Akurat on nie potrzebuje wiele. Jego niezadowolenie roztoczyło się również na specjalną listę zakazów jaka mu została przydzielona. Obejmowała ona agitację, zachowania powszechnie uznawane za nietolerancyjne, samokaranie się, palenie/targanie/cięcie ksiąg i w wszystkie inne formy tego, co większość nazywa fanatyzmem a niektórzy "ortodoksyjnym chrześcijaństwem", a praktycznie jest to ewangeliczne zło w postaci czystej nienawiści i hipokryzji.
Jak większość osób także i Jelena dostała pokój dwuosobowy. Callie Betto okazała bardzo otwartą osobą, która też miała drobny problem z mocą. W jej wypadku co prawda ogon się nie wił, ale wyskakująca znikąd róża czy życica [rodzaj trawy dop. Reed] mogły stanowić pewien problem. Choć ucieczkowe zwisy gałęziopodobne pod oknem zostały już zamontowane.
Diana miała szczęście, że Megan też była motylowata i mogły się zgrać w pewnych sprawach. Dziewczyna okazała się być bardzo energiczna i gatatliwa, a przy tym kompletnie oderwana od rzeczywistości. Przerośnięta Dzwoneczek było najlepszym jej określeniem.
Same pokoje nie należały do wybitnie dużych, ale nie można było narzekać na ich wielkość. Dwa łózka, szafy stolik i nocne stoliczki stanowiły większość wyposażenia. Łazienki, niestety, były wspólne, podobnie jak toalety. Wszystko to zajmowało aż trzy piętra, od drugiego do trzeciego. Z przyznanych i rozwieszonych w pokojach rozkładów pomieszczeń jasno można było dowiedzieć się wszystkich potrzebnych rzeczy. Mrs. Munroe zajmowała strych, wraz jej roślinkami. Frost i Summers mieli pokój obok swojego gabinetu dyrektorów na pierwszym piętrze. Mrs. Darkholme zajmowała pokój na trzecim, a na drugim był wspólny pokój Pryde i Rasputina. Ukryte przed wszystkimi piętra podziemi były nie wyszczególnione, ale większość i tak domyślała się ich istnienia.
Pierwsze piętro zajmowały klasy oraz pracownie przedmiotowe. Parter to była obszerna sla gimnastyczna z jednej strony wraz z jadalnią oraz kuchnią (w zasadzie stołówką) z drugiej oraz salonem i biblioteką pomiędzy.

Telepatyczna informacja o apelu o 17:30 w sali gimnastycznej dotarła do niemal wszystkich. Niemal, bo niektórym trzeba było powtórzyć z większą siłą. Uczniowie schodzili w różnym tempie i skali natężenia, ale robiło się już niebezpiecznie późno, a ciągle pewna grupka uczniów nie dotarła na miejsce.
Diana mogła być wściekła lub chociaż zdenerwowana na Megan, która rozgadała się tak, że było już niemal w pół do jak się zorientowała, że powinna kończyć bo się spóźnią. Jelena i Callie miały problem z nadmierną roślinnością. Chwila nie uwagi i miały busz w pokoju. Było czasie kiedy udało się im usunąć znaczącą na tyle, by móc zostawić resztę na później. Raul i Neil mogli być sami sobie winni. W końcu samo stwierdzili, że i tak zdarzą (najwyżej się wspomogą mocą). Spóźnienie Jonathana wynikała z odmiennego powodu. Miał nieszczęście trafić po drodze na "saracenkę". Mógł ją wyprzedzić albo pójść za nią by mieć ją na oku. Zbyt długie rozważania (i wewnętrzne bluzgi pod jej adresem) skończyły się tak jak dla kilku innych uczniów: spóźnieniem.
Było zaledwie kilka minut po w pół do kiedy ostatnie grupa spóźnionych docierała na miejsce. Neil, Raul, Callie, Megan, Diana, Jelena i Sooraya nie mogli się spodziewać tego co się stało.
-Nie! - Krzyknęła Jessica wylatując zza załomu.
Jonathan zobaczył to, czego tak teraz nienawidził. Wszechobecną magię. Ogień rozlał się po korytarzu wprost z otwartych drzwi do sali gimnastycznej. Płomień był magiczny i nie parzył, tak jak by się tego można było spodziewać. Pieczenie choć było bolesne, nie raniło fizycznie. Raniło... duszę*.
Ogień ustał po chwili. Grupa uczniów znajdowała się na skale wystającej z góry. Wszędzie było ciemno. Niebo było czarne. Skały były czarne. nawet dawno uschnięte drzewa były czarne. Czerwona poświata znad horyzontu dawała jedyne światło na okolicę.
-Gdzie my jesteśmy? - Spytała Megan (jedyna, która nie poczuła pieczenia).
-In the Hell! - Powiedziała Jessie. - W samiutkim centrum! A to wszystko przez niego! - Rzuciła pod adresem Jonathana.


* Im większy grzesznik/zły człowiek tym bardziej. Zostawiam to wam.
_________________
Zielone jest fajne...
  
 
 
 
Catium 
Flatscan


Wiek: 17
Dołączyła: 27 Lis 2008
Posty: 43
Wysłany: 2 Czerwiec 2009, 14:51   

Busher [Jelena Lacković]

- SHIT! - krzyknęłam. - Gdzie jest ta... no... ee... Callie. właśnie. CALLIE!!!-
Pojawiła się koło mnie w mgnieniu oka. Nadal nie wiedziałam tak do końca co się dzieje. Widziałam tylko uczniów, którzy byli oszołomieni. Część (tak jak ja) rozglądała się do okoła i w głebi pewnie pytała "O co kaman?", ale druga część krzyczała i rzucała sie na podłogę.
- Czy ja o czymś nie wiem?- zapytałam sama siebie i już kompletnie się zagubiłam w tym wszystkim. Może Callie będzie coś wiedzieć? Spytałam więc:
- Może ty mi powiesz o co tu biega? Dlaczego oni robią takie COŚ? Hę? Callie spuściła głowę i zaczęła(tak mi się wydaje) myśleć nad odpowiedzią. W końcu dała mi do zrozumienia, że ona mi nic nie powie bo też nic nie wie.
- Dlaczego ta ważna paniusia, która mówiła o apelu, teraz nie może nam powiedzieć co się dzieje? Callie zaczęła sięła się dziwenie na mnie patrzeć, jakby chciała mi coś dogadać.
  
 
 
Krzycer 
X-Man


Wiek: 23
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2841
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2 Czerwiec 2009, 16:27   

Swift [Neil Archer]

Oniemiały, rozglądałem się dookoła, próbując zrozumieć, co się stało. Przynajmniej ból, który poczułem w pierwszej chwili stracił na intensywności. W pierwszym momencie był rozpaczliwie ostry, teraz zastąpiło go... bolesne odrętwienie? Coś jakby po uderzeniu w splot nerwów w łokciu, tylko na całe ciało.

Pierwsza próba wysłowienia się zakończyła się jedynie cichym: - Bloody 'ell...
Najwyraźniej w chwilach stresu uciekam w stereotypy. Nie posądzałem się o to.

Co się stało? Ta telepatka, Emma Frost, mogłaby pewnie wtłoczyć nam to coś do głów ale dlaczego? Wydawało mi się to nieprawdopodobne, ale inne wytłumaczenia były jeszcze gorsze. Brzytwa Ockhama, tak?

Przyjrzałem się pozostałym uczniom. Sprawiali wrażenie przynajmniej tak zagubionych jak ja, co u niektórych przejawiało się okrutnym słowotokiem. Każdy reaguje na swój sposób.
Mimo to pośród zgiełku dosłyszałem coś, co albo wyrażało pełne zagubienie albo mogło naświetlić całą sytuację.
Mając nadzieję na tę optymistyczną wersję zwróciłem się do dziewczyny, która krzyczała, że jesteśmy w Piekle:
- Jak to "to przez niego"? - zapytałem, poniewczasie zdając sobie sprawę z tego, że jeśli ona naprawdę miała blade pojęcie na temat tego, co się stało, to nie była to optymistyczna wersja.
_________________
"Well, my days of not taking you seriously are certainly coming to the middle."
- Malcolm Reynolds, Firefly

"No. You're not my father. I am not a disgrace! I am vengeance. I am the knight! I am Batman!"
- Batman, Batman: The Animated Series
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group